"KREW NA SUTANNIE" Danka Braun

  "Krew na sutannie" jest pierwszą (i już teraz wiem, że nie ostatnią) książką Pani Danki Braun, po jaką sięgnęłam. Po przeczytaniu, określę ją słowem MAJSTERSZTYK - nietuzinkowa, ale i też nie bezgrzeszna ;-)
Po pierwsze: niby zwyczajny kryminał, lecz rzecz dzieje się wśród dostojników kościoła.
Po drugie: do końca nie domyśliłam się osoby mordercy. Owszem, było wielu podejrzanych i prawie wszyscy mieli motyw, ale takiego obrotu sprawy nie spodziewałam się.
Po trzecie: pojawia się tajemnica sprzed lat. A więc co ma wspólnego z zabójstwem księdza to, co widział pewien ministrant 30 lat temu?

 W Zgromadzeniu Księży Katechetów zostaje znaleziony martwy duchowny, prowincjał, Edward Nasiadka. Aby sprawa, m.inn., nie wyciekła do mediów, o prowadzenie śledztwa poproszono wiedeńskiego dziennikarza - Marka Bieglera. Mimo, że nie jest on detektywem, doskonale radzi sobie ze śledztwem, a ponadto ma wsparcie komisarza policji - Ryszarda Biedy.
  Jedno morderstwo - kilka trupów. Jakim cudem? Podejrzanych jest sporo osób i większość miała motyw, by pozbyć się księdza. Ale kto, tak naprawdę, jest mordercą?
"Ostatnio mordercy rozmnażają się jak muchomory sromotnikowe po deszczu (...) Prokurator wściekły, bo miał fajną morderczynię, a tu nagle ksiądz też chce być mordercą."
  Miałam pewne domysły, ale autorka mnie zaskoczyła, a po drodze niejednokrotnie wprawiła w zdumienie. I taki obieg fabuły świadczy o tym, że jest to naprawdę dobry kryminał.

  Zaciekawiła mnie również forma, w jakiej powieść została napisana. Rzecz dzieje się dwutorowo: poprzez opowieść Beaty pisaną w formie pamiętnika oraz poprzez śledztwo Bieglera. Takie przedstawienie sprawy dużo rozjaśnia czytelnikowi i pozwala na lepsze zapoznanie się z sytuacją na przestrzeni lat.

  W tym utworze literackim wątek kryminalny wiedzie prym, ale występuje też
wątek miłosny, odzwierciedlony w pokręconych losach Beaty i Artura. Byli jak studnia i woda.
"Beata zawsze była niesamowita...Odważna, zdecydowana, nieuznająca kompromisów. I tak bardzo żądna życie. Czerpiąca z niego jak najwięcej - rozmarzył się. Ja natomiast zawsze byłem układny, zrównoważony. Niczym się nie wyróżniający, nie lubiący się wychylać z szeregu."
"Czasami wystarczyło nam samo przebywanie razem, świadomość, że mamy siebie, że możemy dotknąć się nawzajem, popatrzeć w swoje oczy, uśmiechnąć się do siebie...I od razu czuliśmy ciepły powiew zbliżającego się szczęścia, które zaraz wypełniało nasze dusze i ciała. Napełnieni radością i błogim zadowoleniem cieszyliśmy się każdą chwilą, delektowaliśmy każdą minutą spędzoną wspólnie. Nie musieliśmy ze sobą rozmawiać. Potrafiliśmy siedzieć długo obok siebie w milczeniu, przytuleni, wsłuchani w swoje oddechy. Boże, oprócz nas tylko Ty wiesz, jak było nam dobrze ze sobą..."
   Autorka wykazała się poczuciem humoru. Przejawia się on w śmiesznych nazwiskach, zabawnej postaci sprzątaczki, zaciągającej góralską gwarą oraz rewelacyjnych powiedzonkach typu:
"Pan Bóg wie wszystko, a nasz furtian jeszcze więcy."
"Cóż, zanim mężczyzna zacznie kłócić się z kobietą, powinien zadać sobie jedno pytanie:czy chce mieć rację, czy spokój."
   Inspiracją do napisania tej powieści był napis na jednym z nagrobków, którego treść głosiła, że spoczywa tam pewien dwunastoletni ministrant. Ów ministrant zginął w kościele podczas pełnienia posługi ministranckiej. W książce przedstawiona jest fikcja literacka, "jednak nie zapominajmy, że czasami rzeczywistość jest bardziej nieprawdopodobna niż książkowa fantazja", a życie samo pisze scenariusze.

----------------------------------

Czy jesteś zwykłym człowiekiem,
czy księdzem Zgromadzenia,
przed Bogiem nie ma to znaczenia.
Bo liczą się tylko Twoje czyny:
duszpasterza, młodego chłopca czy starszej dziewczyny.


Czy uda się uciec przed przeszłością?
Kto zgadnie?
A może wcześniej czy później przeszłość Cię dopadnie?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"TRZY RAZY MIŁÓŚĆ" Jolanta Kosowska RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

" LATAWCE " Agnieszka Lis